DOPISALIŚMY KOLEJNY ROZDZIAŁ W HISTORII OFIAR ZAGŁADY!!!

 

Przez dwa dni trwały prace ekspertów zmierzające do lokalizacji miejsca pochówku nastolatek z kołaczyc Salomei Korzennik i Racheli Pacher. Celowo nie piszę grobu bowiem dół na łące metr od strumienia zalewany co jakiś czas wodą trudno nazwać grobem, który znamy z cmentarzy naszych bliskich. Tablica położona już w 1944 w miejscu pochówku dziewczynek prawdopodobnie zamówiona jeszcze przez Ojca Salomei u miejscowych miała dać choć namiastkę grobu. Razem z Inga Marczyńska (dzięki, której pamięć o dziewczynkach przez lata trwa mimo obojętności, niezrozumienia, połączyliśmy siły) w tych dniach staliśmy i czekaliśmy na efekt prac ekspertów dzieląc nadzieje i wątpliwości pracującej ekipy. Pierwszy dzień prac dobiegał końca wydawało się, że to nie to miejsce i eksperci będą musieli szukać gdzie indziej. 11 godzin i nic. Karawan odjechał pusty. Dzwonie do Pani Beaty Steinhoff, która nie chciala pieniędzy za usługę chciała pomóc przejęta historią. Naszym działaniom przyświecał także cel mobilizacji ludzi by odprowadzić na miejsce wiecznego spoczynku dziewczynki nie w pojedynkę. Umierały opuszczone. By pozbawione rodziny, choć tak symbolicznie zostały pożegnane przez tych nieobojętnych na ich los. Tymczasem w poniedziałek koło 18 rozważaliśmy odwołanie uroczystości. Wtedy niespodziewanie przekazano nam informację, że wszystko wskazuje na to, że odkryto miejsce pochówku. Ze względu na porę prace zostają wstrzymane miejsce zabezpieczone cześciowo nawet zasypane by wszystko było zgodnie z prawem wyznaniowym nad, którego wypełnianiem czuwała Komisja Rabiniczna do spraw Cmentarzy. Zdecydowaliśmy się, że nie odwołujemy pogrzebu. Pozostawało wiele pytań, czy w grobie są dwie dziewczynki? Jeśli tak czy możliwe będzie oddzielenie szczątków? Jest to podstawowy warunek. Choćby nawet dlatego niemożliwa jest ekshumacja większości ofiar Zagłady spoczywających w dołach śmierci w zbiorowych i masowych grobach. Analizując relacje w sprawie dziewczynek przypuszczamy, że zapewne są dwie w jednym grobie bo kto kopałby dwa doły? Od rana trwają prace okazuje się, że eksperci mieli racje to grób. Mija kilka godzin realizowane są kolejne etapy prac. O 12 już wiadomo pogrzebu zgodnie z planem nie będzie, bo były to tylko nasze naiwne życzenia tak naprawdę. W ogromie niewyobrażalności, którą doświadczaliśmy przez te dni - dzień, godzina były fantazją. Słychać z daleka modlitwę Rabina to napewno ważny moment jest. O 15 przekazano mi informację że karawan może być na 18 bo być może do tego czasu uda się wydobyć szczątki i pochówek odbędzie się dzisiaj wcześniej, wydawało się to niemożliwe. Ciężka, straszna praca Rabina Ellisa, który w specjalnym zasłoniętym namiocie wspólnie z ekspertami troszczy się o szczątki jednej z dziewczynek dobiega końca. Nasze przypuszczenia okazały się mylne. Dowiadujemy się, że dziewczynka została pochowana godnie, że nikt nie wrzucił jej do grobu w pośpiechu a na dodatek prawdopodobnie była jakaś prowizoryczna trumna. Nie ma w tym miejscu drugiej dziewczynki. No bo jak po 79 latach i dwa metry w ziemi w ciężkich podmokłych warunkach być czegoś pewnym? Podchodzi sąsiad opowiada, że znał tego co nastolatki pogrzebał. Nie żyje już. Dużo gadał, ale różne dziwne rzeczy. Na serio nikt go nie brał. Czy to on? Czy miał kontakt z ukrywającym się ojcem, który troszczył się by ciało córki zostało pochowane? Czy sam z siebie? z odruchu serca? W tej strasznej histori pojawia się promyk człowieczeństwa. Słychać modlitwę Rabina. Nadchodzi dla mnie niezwykła chwila wspólnie z Rabinem Ellisem niesiemy trumnę do karawanu za nami idzie Inga z dzieciakami. Post Ingi kilka miesięcy temu, a teraz idzie z jedną z dziewczynek. Czy to się dzieje? Karawan rusza. Dojeżdżamy do Tarnowa. Wchodzę przez bramę cmentarza niosąc macewę zrobioną w 1944 roku ktoś ją kiedyś też niósł, ale wtedy nie było pogrzebu. Trumna jest otoczona przez religijnych Żydów z Rabinem Michaelem Schudrichem na czele. Czy ja śnie? Czy to naprawdę ? Widzę znajome twarze z różnych stron Polski. Tam ziemia, straszna kryjąca krzyk tutaj wspólnota, wielkie serca. Resztę Państwo już znają. Prace ekspertów będą kontynuowane w kolejnych dniach. Wierzymy, że już niebawem pożegnamy drugą dziewczynkę.
Tragiczna historia Salomei Korzennik i Racheli Pacher jest wyjątkowa ze względu na jej kolejny rozdział, który wspólnie dopisaliśmy. Natomiast nie jest wyjątkowy tragiczny los dziewczynek, który spotkał tak wiele ofiar Holokaustu. Większość ofiar Zagłady nie ma nawet dołu bowiem zgładzeni w obozach śmierci Ich prochy były zbezczesczone wrzucane do rzek, rozsypywane na polach,w lasach. Częśc ofiar została rozstrzelana w swoich rodzinnych stronach i spoczywa w dołach śmierci w lasach, na polach, prywatnych działkach. W ich przypadku do ekshumacji nigdy nie dojdzie z powodu wskazanego wyżej oraz jeśli nic pochówkowi nie zagraża zgodnie z zasadami Judaizmu nie wolno przenosić szczątków.
Oświadczenie Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy.
Prawo żydowskie dopuszcza ekshumację tylko w wyjątkowych przypadkach mianowicie wtedy, gdy grób jest w niebezpieczeństwie. Taka sytuacja ma miejsce w Kołaczycach dlatego Komisja Rabiniczna ds Cmentarzy pod przewodnictwem Naczelnego Rabina Polski podjęła decyzję o przeniesieniu szczątków Salomei Korzennik i Racheli Pacher, zamordowanych latem 1942 r. w Kołaczycach, na cmentarz żydowski w Tarnowie. Wszystkim bardzo dziękuję za pomoc i wsparcie. To nasza wspólna praca.
 
 

Historia pochówku dziewczynek...

17 czerwca 2021
  1. pl
  2. en
  3. de
  4. fr
  5. it
  6. iw

Fundacja Rodziny Popielów Centrum

 

ul. Bohaterów Orła Białego 89

33-300 Nowy Sącz

Regon: 380413377

Nip: 7343559561

KRS: 0000731520

Nr konta: 64 1930 1826 2640 0626 9966 0001

WSPOMÓŻ NASZE DZIAŁANIA

PL  10 1930 1826 2640 0626 9966 0003

PL  80 1930 1826 2640 0626 9966 0004

Business Identifier Code:  POLUPLPR

IBAN

Account Number